Darmowe liczniki

Najciekawsze wyprawy:

Rumunia 2011
Rumunia 2011


Bieszczady 2010
Bieszczady 2010


Słowacja 2008
Słowacja 2008


Pieniny 2008
Pieniny 2008


Beskid Niski 2008
Beskid Niski 2008




Wykres roczny

Wykres roczny blog rowerowy maciek320bike.bikestats.pl
Wpisy archiwalne w miesiącu

Lipiec, 2008

Dystans całkowity:1071.13 km (w terenie 94.00 km; 8.78%)
Czas w ruchu:53:42
Średnia prędkość:19.26 km/h
Liczba aktywności:24
Średnio na aktywność:44.63 km i 2h 26m
Więcej statystyk

Po miescie. We wtorek

Czwartek, 17 lipca 2008 | dodano: 17.07.2008 | Komentarze(0)
9.83 km 3.00 km teren
00:25 h 23.59 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Po miescie. We wtorek rozwalilem jeszcze bardziej kolano, rozwalone w niedziele i strasznie zle sie jezdzilo, bo caly czas cos lecialo z tej rany:( Srednia cienka, bo co chwiel droge zajezdzala mi "elka". Przekleci kierowcy:):)

pozdro


Kategoria do 50km, sam, z kims

Dzis wyliczylem, ze aby zrobic

Środa, 16 lipca 2008 | dodano: 16.07.2008 | Komentarze(4)
35.53 km 5.00 km teren
01:20 h 26.65 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Dzis wyliczylem, ze aby zrobic 10kkm w 2008 to musze jezdzic po 35km dziennie. Jak wyliczylem tak zrobilem:):) Pogoda taka sobie, ale trzeba jechac. Najpierw do Glinika przejechac sie po terenie, apozniej w strone Libuszy (predkosc caly czas ponad 35km/h). W Libuszy skrecilem na stary most kolejowy i droga kamienista dojechalem dojechalem za drogowy most na rzece Ropie. Nastepnie glowna droga do Biecza (nadal ponad 35), z Biecza na Korczyne, do Libuszy i powrot glowna droga do Gorlic. W Gorlicach jeszcze do dziadka, ustalic godzine jutrzejszego wyjazdu na ryby, na dzialke i do domu.

godz, jazdy: 19.00-21.20 (troche mi zeszlo na dzialce):)

Lawa w Gliniku

Nieczynny most kolejowy

5kkm na Kelly'sie


Nareszcie 5kkm:):)

pozdro


Kategoria sam, do 50km

Najpierw 6km sam, potem 10km

Wtorek, 15 lipca 2008 | dodano: 16.07.2008 | Komentarze(2)
26.24 km 2.00 km teren
01:25 h 18.52 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Najpierw 6km sam, potem 10km z Patrykiem i 10km z Ania.

pozdro


Kategoria do 50km, sam, z kims

REKORD
Nareszcie udalo mi

Niedziela, 13 lipca 2008 | dodano: 13.07.2008 | Komentarze(5)
165.63 km 15.00 km teren
09:15 h 17.91 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

REKORD
Nareszcie udalo mi sie zrobic ponad 150km i w dodatku nie jechalem sam:):). Pomysl narodzil sie w nocy z piatku na sobote - Krynica Zdroj. Sklad: organizator, czyli ja:); Domi i Ania (na koncu dolaczyla Kinia). Pobudka: 4:00, kanapeczki na droge, pare najpotrzebniejszych rzeczy, troche kasy i odjazd. Najpierw do Kwiatonowic po Domi (w Gorlicach potracilem kota przy 40km/h, nic mu sie nie stalo), pozniej powrot do Gorlic po Anie i jedziemy.
Droga nr 28 dojechalismy do Ropy, stamtad przez Klimkowke, Uscie Gorlickie do Hanczowej. W tej "cudownej" wsi zrobilismy pierwszy dluzszy postoj na sniadanko (na przystanku:):)). Dalsza czesc podrozy biegla czerwonym szlakiem pieszym (teren). Oczywiscie nie obylo sie bez przygod: szukanie geocache'a przy kazdym moscie, zarabista gleba w moim wykonaniu oczywiscie:):) (wywrotki przytrafiaja sie tylko najlepszym:)). Po odkreceniu noskow i przemyciu rozwalonego po raz drugi lokcia (woda z sokiem wisniowym) pojechalismy dalej tzn. do "glownej" drogi i do Izb. Z Izb do Mochnaczki Niznej, po betonach, przez niezla gorke. Po przejechaniu tej "rowniotkiej" drogi, my i nasze rowery, bylismy kompletnie roztelepani:):). Nastepnie nowiutkim asfaltem do Tylicza i do Krynicy (swietny zjazd serpentynami). W Krynicy obowiazkowo na deptak i do pijalni. Dziewczyny kupily 3 rodzaje wod: Kryniczanke, jakas Zubrowke czy cos i jeszcze jedna, ale nie pamietam nazwy. Kryniczanka spoko, ale pozostale dwie nie najlepsze (jednak z braku wody w organizmie wypilem bez gadania:):)) Z racji, ze byla godzina 13, stwierdzilismy, ze przydalby sie jakis obiadek. Jako organizator zarzadzielm przerwe do godz. 14, na posilek=> odpoczynek. Kilka minut przed 14 ruszylismy srednim tempem w strone Krzyzowki. Na gore wjechalismy bez najmniejszych problemow (ja nawet 2 razy). Na szczycie odbilismy na Grybow i zaczal sie kilkukilometrowy zjazd w dol, do Berestu (swietne serpentyny). Od Berestu do Grybowa utrzymywalismy wysokie tempo spowodowane delikatnym nachyleniem terenu. Z Grybowa do Stroz, postoj na lody, nastepnie przez Polna, Szalowa i Luzna do Moszczenicy. Tam spotkalismy Kinge, ktora postanowila towarzyszyc nam w dalszej, koncowej juz czesci podrozy. Na rondzie w Moszczenicy opuscila na Ania, a my (ja, Domi i Kinga) pojechalismy do Kwiatonowic, gdzie opuscial nas Domi. Potem juz tylko zjazd do Kleczan i do Gorlic. Powrot po godz. 19. Dziewczyny spisaly sie swietnie (dotychczas jezdzily ponizej 100km).

Fotorelacja:
Wschod slonca z Kwiatonowic



Czarny szlak rowerowy - podjazd na przelecz
Domi

Ania

To juz tradycja - pasnik


Cerkiew w Izbach

Betonowy podjazd od dolu

od gory

Nareszcie szczyt

Juz prawie szczyt

Autoportret

Jaworzyna Krynicka

Dalej zdjec nie ma, bo fotografowi (mi) poprostu sie nie chcialo:):)


Dzieki dziewczyny za towarzyszenie mi i gratuluje pierwszej w waszej karierze trasy przekraczajacej 100km. Pozdro:*



Popoludniowy wyjazd z Ania do

Sobota, 12 lipca 2008 | dodano: 12.07.2008 | Komentarze(0)
29.20 km 1.00 km teren
01:43 h 17.01 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Popoludniowy wyjazd z Ania do Owczar.

pozdro (boje sie jutra, ale powinno byc dobrze:):))


Kategoria sam, do 50km

Najpierw po miescie, a potem

Piątek, 11 lipca 2008 | dodano: 12.07.2008 | Komentarze(0)
16.87 km 2.00 km teren
00:44 h 23.00 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Najpierw po miescie, a potem do Dominikowic polapac rybki na stawie wujka (3 karpiki). Srednia slaba, bo strasznie goraco.

Pozdro


Kategoria sam, do 50km

Calodzienne krecenie sie w okolicach

Czwartek, 10 lipca 2008 | dodano: 12.07.2008 | Komentarze(2)
40.49 km 5.00 km teren
01:54 h 21.31 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Calodzienne krecenie sie w okolicach Gorlic. Najpierw 27km sam ze srednia ponad 25km/h, a wieczorkiem do 40 z Ania i Patrykiem. Pierwszy dzien jazdy z noskami. Calkiem inna jazda, ale potem strasznie bola nogi:):)

Pozdro swiry:):)


Kategoria z kims, sam, do 50km

Kilometry z kilku dni, bo

Środa, 9 lipca 2008 | dodano: 12.07.2008 | Komentarze(2)
35.69 km 10.00 km teren
h km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Kilometry z kilku dni, bo nie chce mi sie robic osobnycj wpisow po kilka km.

Pozdro


Kategoria z kims, sam, do 50km

Wieczorny wyjazd na dzialke.

Niedziela, 6 lipca 2008 | dodano: 06.07.2008 | Komentarze(1)
3.40 km 1.00 km teren
00:10 h 20.40 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Wieczorny wyjazd na dzialke. Jutro bede rozkrecal, czyscil,..., naprawial moj kochany rower, bo wydaje z siebie straszne dzwieki

5-cio dniowy wyjazd
dzien 1
dzien 3
dzien 4
dzien 5

Najlepsze teksty;
Patryk:
#"ziemniaki sa w stanie niewazkosci, czyli pewnie jak w kosmosie"
#" Kto krowy nie szanuje tego krowa nie miluje"
#"Jedlismy po drodze jakies wisnie, ale ze Ania powiedziala, ze maja duzo olowiu, to sie zniesamczyly"
#"-nie bedzie burzy
Patryk: chyba ze bedzie"
#"Maciek cos dzisiaj przerywa"

Dominika:
"to byl jeszcze trzeci?"

Pozostale:
"Ludzie, jak Boga kochom! Na smierc moja, takich lucyferow to ja nie widziola!"
"jestesmy w zawadce, wszystko jest w chatce"
"diesel, zwalnia, ... oni wygladaja jak studenci, tylko czemu sie nie zatrzymali?"
"dzisiaj spimy w kupie"

pzdr


Kategoria sam, do 50km

<b>Dzien 5. 5-cio dniowego

Sobota, 5 lipca 2008 | dodano: 06.07.2008 | Komentarze(6)
62.70 km 2.00 km teren
03:44 h 16.79 km/h
MaxV: 0.00 km/h
Temp.: *C
Rower:

Dzien 5. 5-cio dniowego wyjazdu

Tekst napisany przez jedna z uczestniczek wyprawy, ktora pragnie pozostac anonimowa:):)

Jako pierwsza tego dnia wstala Kinga, potem obudziła się reszta dziewczyn. Poszłyśmy na wschód słońca na pobliska(tak nie do konca) ambonę [korekta: wydawalo im sie ze poszly]. Gdy wróciłyśmy, chociaz było już koło 9.00 Maciek nadal chrapał:D trzeba było go wiec jak on to nazwał „brutalnie obudzic” poprzez podanie mu śniadania ( które było dzien wczesniej kolacją) do łozka [bylo niesmaczne, wiec nie zjadlem]. Wyruszylismy w drogę ok. 11.30 początkowo trasa miała mieć ok. 40 km i biec przez Polske, ale ostatecznie za namową zaprzyjaznionego sołtysa przejechlismy ponad 60. Jak się okazało przy sklepie w Ozennej nasza grupa jest już bardzo sławna, bo musieliśmy udzielac wywiadu (studentki UJ przeprowadzały ankiete). Potem zaczeła się wojna psychologiczna z duuuuża górką ale wygraliśmy ja [korekta: gorka nie byla duza, ona zawsze wyolbrzymia]. Na szczycie było przejscie graniczne, przeszliśmy nie wiedząc jakie niebezpieczeństwa czychaja na nas za granica. Jakies 100 metów dalej o mało nie spadło na nas ścinane drzewo, a chwile pozniej o mało się nie zabiłam na zakręcie [poszla driftem, 20cm od barierki i skarpy]. Potem złapał nas deszcz, wiec zatrzymaliśmy się na przystanku i zjedliśmy cos, jak na nas w miare normalnego. Przed Zborovem zobaczyliśmy jeszcze łasiczke i duuze stadko bocianów. W Zborovie trzeba było oczywiście zrobic zakupy (u dziadka Karolka) w postaci czekolady "Studencka" i zagadac przypadkowo do francuzów ( jak to polak na słowacji z francuzem rozmawiał). Majac w sakwach Studencka zaczęliśmy się kierowac do granicy (cały czas pod góre). Z pewnych tajnych powodów jednej osobie bardzo się spieszyło z powrotem do Polski:):).
Kiedy tylko przekroczyliśmy granice od razu zrobiło się chodniej ( w koncu Słowacja to kraj południowy:):).
W Gładyszowie zatrzymała nas policja, bo był wyścig kolarski. Czekaliśmy dobre kilka minut z przygotowanymi aparatami. Obok nas przejechało chyba wiecej policjantów niż potem zawodników:D kiedy przejeżdżali obok nas padło tylko jedno stwierdzenie „ciekawe jak oni to robia ze im rowery tak nie skrzypią jak nam”. Bo nam skrzypiały okrutnie tak ze na weselu moznaby na nich z powodzeniem zagrac (a ze byla sobota, mielismy nadzieje na zarobek) potem podjazd pod Magure, sesja zdjeciowa, i powrót do Gorlic( troche ciezko się jechało z powodu błotka z poprzednich dni? Oczywiście w Gorlicach trzeba było odwiedzic Patryka i mu opowiedziec, ze w Grabiu to była wrzaca woda na co on zapytał „a zimna była?”. Chwaliliśmy się również tym ze w Grabiu były toalety zamykane z czterech stron (w polanach surowicznych tylko z 3), a nawet spłuczka. Potem zostalam odwieziona przez wszystkich pod dom (przywilej organizatorki, przewodniczki, szefowej,..., wladczyni). Potem wszyscy dziekowali sobie nawzajem (przez ponad 5min) za swietny wyjazd i rozjechali w swoje strony.

The end

Trasa: Grab-Ozenna-Zborov-Konieczna-Malastow-Gorlice

Fotorelacja:
Moze sie przydac:) - granica polsko-slowacka

Slowacja

Niewielkie stadko bocianow

Zborov

Sobie jada, a ja musze zdjecia robic:):)


Wyscig kolarski - ucieczka

- peleton

- samochody serwisowe

Ostatnia serpentyna na Magure - Kinga

- Dominika

- Ania

- no i ja

Wszyscy razem (ja z drugiej strony aparatu)


dzien 1
dzien 3
dzien 4
dzien 5


Podsumowanie calego wyjazdu:
Wszystkie kilometry: 247 km
Kilometry w terenie: 16 km
Czas jazdy: 15h 45m
Srednia predkosc: 15,68 km/h






button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl

button stats bikestats.pl

Zaopatrzenie:






Moje rowery


Archiwum